Iluż to najbliższych
Iluż to najbliższych stało się najdalszymi
Gdy przyszło to, co najbliżej, co cierpliwie czeka
Za rogiem, pod balkonem, pod maską samochodu
W jakimś pocisku podobno tak bardzo zbłąkanym
Lecz nie odeszli przecież szczególnie daleko
W zasadzie to nigdzie – wciąż w tym samym mieście
Choć już nie jako mieszkańcy, ślady tychże raczej:
Para dat zawsze, nazwisko, łacińska sentencja
Iluż to najbliższych stało się najdalszymi
Gdy to, co najdalsze stało się najbliższym
Zawsze takim było, choć sądzono przecież
Że jeszcze sto lat, sto lat, że do siego roku
Zegary wciąż odliczały, chociaż to nieładnie
Najodleglejsze sprawy czyniąc minionymi
To tylko podróż, myślano – tylko podróż, owszem
Lecz i do mniejszych rzeczy przywyknie się z czasem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz